Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nierecenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nierecenzje. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 marca 2017

"Bestia" Alex Flinn

Jako, że w kinach już od jakiegoś czasu jest wyświetlana "Piękna i Bestia", dziś przychodzę do Was z książką o podobnej tematyce.

Autorka jest Alex Flinn, której książka "Breathing Underwater" znalazła się na liście 10 Najlepszych Książek dla Młodych Dorosłych Amerykańskiego Stowarzyszenia Bibliotekarzy, "Breaking Point" otrzymała nagrodę Amerykańskiego Stowarzyszenia Bibliotekarzy w kategorii Szybki Wybór jako idealna pozycja dla Niechętnie Czytających Młodych Dorosłych, "Nothing to lose" otrzymała również nagrodę Stowarzyszenia Bibliotekarzy dla Najlepszej Książki dla Młodych Dorosłych.  Jest także autorką dwóch innych książek: "Fade to black" oraz "Diva".

Alex Flinn tak uwielbia baśnie,zwłaszcza "Piękną i Bestię", że postanowiła stworzyć jej współczesną wersję. Historię poznajemy z perspektywy Bestii. Rzecz się dzieje w Nowym Jorku wśród typowych nastolatków z elitarnego liceum w dniu balu. Typowy przystojny Kyle Kingsbury poznaje na zajęciach typową brzydką Kendrę z haczykowatym nosem. Dla żartu zaprasza ją na bal, mając oczywiście typową piękną dziewczynę. Żart oczywiście się udaje i Kendra zostaje wystawiona, ale natychmiast mówi naszemu przystojniakowi, że gorzko tego pożałuje. Oczywiście nasza para zostaje królową i królem balu. Po balu nasz przystojniak zastaje w swoim pokoju Kendrę, która okazuje się wiedźmą i rzuca zły czar na naszego bohatera. I co daje będzie możecie się domyślać, a już na pewno wiecie jak to wszystko się zakończy.

Musze przyznać, że książkę kupiłam już jakiś czas temu na wyprzedaży w Biedrze ze względu na okładkę, jakoś tak mi się spodobała, ale dopiero teraz przy okazji premiery filmu wzięło mnie na przeczytanie.
Książka raczej dla młodzieży i fanów "Pięknej i Bestii" oraz w ramach relaksu, niezobowiązującej lektury na jeden wieczorek. Moim zdaniem, nie wiedząc, kto napisał tę książkę, od razu można wyczuć, że pisała ją kobieta ;)
Na podstawie "Bestii" powstał w 2010 roku film pod tym samym tytułem w reżyserii Daniela Baranza.



Do przeczytania,

Panna Nikt


piątek, 24 marca 2017

Zanim się pojawiłeś. Jojo Moyes

Dziś książka, która mnie miło zaskoczyła. Swego czasu było o niej głośno ze względu na film.
I muszę się przyznać, ze najpierw obejrzałam film kilka miesięcy temu, a dopiero teraz przeczytałam książkę. Głównie dlatego, że koleżanka z pracy mi ją pożyczyła.

26letnia Lou, która właśnie straciła pracę w kawiarni i nie wie, co dalej ze sobą zrobić. W końcu zaczyna pracować jako opiekunka jeżdżącego na wózku  Willa. Will jest praktycznie cały sparaliżowany,  może jedynie ruszać palcem (palcami) oraz głową. Możemy się domyślać co będzie dalej. Trzeba jeszcze dodać, że Louisę zatrudniła matka Willa i to w wiadomym celu. Lou stara się wykonywać swoje obowiązki jak najlepiej. Dodajmy,ze Lou ma chłopaka, który ją zaniedbuje i wszystko będzie jasne. Ale czy na pewno? 



Will decyduje się na wizytę w klinice w Szwajcarii, by kulturalnie odebrać sobie życie i prosi rodziców o pomóc. Co oczywiście są przeciwni, ale po nieudanej próbie odebrania sobie życia przez ich syna, zaczynają się nad tym zastanawiać. W końcu Will godzi się jeszcze dać im pół roku i właśnie wtedy w jego życiu pojawia się Lou.  Czy zdoła przekonać Willa do zmiany zdania?
I tu pojawia się pytania: czy mamy prawo uszczęśliwiać kogoś na siłę? Czy możemy pomagać w samobójstwie ukochanej osoby?
Jojo Moyes przedstawia nam oczywiście jedna z wielu wersji odpowiedzi na powyższe pytania.


Książkę czyta się bardzo szybko, czy łatwo i przyjemnie, to pewnie zależy od człowieka. Dla mnie była to wciągająca lektura akurat na miły lekki wieczorek. 
Jedyne czego mogę się poczepiać, to moment w książce, kiedy robili tatuaż. Ja tam się średnio znam, ale najlepiej od razu po tatuażu nakładać folię przezroczystą, a nie opatrunek, który trzeba zdjąć, żeby go zobaczyć. Przynajmniej u mnie we wsi -mieście Łodzi tak się robi ;)

 Trzeba tutaj jeszcze napisać o postaci głównej bohaterki, Lou, jest ona tak optymistyczną,ciepłą, radosną osobą, czasem aż do ucukrzenia. Patrzę na to też przez pryzmat filmu i tego jak aktorka odtworzyła tę rolę. A zrobiła to naprawdę świetnie. Muszę Wam się przyznać, że filmowa Lou i jej uśmiech przywodzą mi na myśl moją znajomą, więc dlatego też jeszcze bardziej ją lubię.


I tu dochodzimy do miejsca, czemu ta książka jest bestsellerem?
Wiele dziewczyn pewnie utożsamia się z Louisą. Lou ma 26, pracowała od 6, czy 7 lat w jednym miejscu- małej kawiarni w swoim niedużym miasteczku. I tracąc tę pracę tak naprawdę nie potrafi niczego innego,  nie ma żadnych pomysłów na siebie, na dodatek ma takie myślenie, że musi siedzieć w domu i pomagać rodzicom. Znaczy się, żeby nie było, że pomaganie rodzicom jest złe, ale trzeba też zadbać o siebie wyjechać gdzieś. Oczywiście Will jej to uświadamia.
Sama w sobie też odnajduje bardzo duże pokłady Lou. Pomimo tego, że za niedługo trzydziestka ja tak naprawdę planu na siebie nie mam, a te co miałam, nie wypaliły.
Ponadto to troszkę taka bajka o Kopciuszku. Biedna Lou opiekuje się bogatym Willem... resztę dopowiedzcie sobie sami...

Aaaa,  i jeszcze każda z nas pewnie chciałaby dostać swoje "rajstopki pszczółki".


 Co do filmu, to po przeczytaniu książki, mam wrażenie, że parę scen z niej wycięto, ale nie wpływa to zupełnie na odbiór dzieła. Dodam jeszcze, że "Zanim się pojawiłeś" bardzo, ale to bardzo mi przypomina film z 1991 roku z Julią Roberts " Za wcześnie umierać", który jest zbudowany na podobnym schemacie. Kto nie oglądał, ten niech nadrabia zaległości.


Podsumowując wszystkie za i przeciw, to jednak książkę oceniam pozytywnie. Nie jest to jakieś wielkie dzieło literatury światowej, ale można na prawdę miło z nią spędzić czas. Z filmem też.

 Do przeczytania,

Panna  Nikt.

piątek, 17 marca 2017

Art. 148 KK - Zabójstwo

 Możesz widzieć ją wszędzie, w autobusie, tramwaju, na przystanku, może być Twoja sąsiadką, możesz widzieć ją w sklepie, na rynku, minąć ją na ulicy, możesz jej mówić codziennie dzień dobry. "Można całować ja w rękę, można jeść jej widelcem". 
 I nie wiedzieć, że zabiła....

"Polskie morderczynie" Katarzyna Bonda

 

Katarzyny Bondy chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, jest polską autorką kryminałów, ostatnio chyba najpopularniejszą w moim mikroświecie, a to za sprawą "Lampionów". "Polskie morderczynie" jest drugą jej książką, którą przeczytałam. Tak, pierwsze były "Lampiony". Bo Łódź.

 Książka"Polskie morderczynie" to zbiór 14 historii różnych kobiet przebywających w więzieniach, skazanych z art. 148 KK, czyli za zabójstwo. Każdy rozdział dzieli się na dwie części, w pierwszej osadzone opowiadają o sobie, a w następnej autorka przedstawia wersją na podstawie akt sprawy. Ponadto są w niej umieszczone wywiady na temat "kobiecych zbrodni" z psychologiem policyjnym i profilerem nadkomisarzem Bogdanem Lachem, profesorem Zbigniewem Lwem-Starowiczem oraz panią dyrektor Zakładu Karnego dla kobiet w Lublińcu, Lidią Olejnik.

Na okładce czytamy, że łączy je tylko jedno-zbrodnia, a reszta dzieli. Moim zdaniem to nieprawda, kilka historii jest podobnych, łączą je schematy. Niektóre łączy trudne dzieciństwo, inne nieudane małżeństwo, gdzie żona była workiem treningowym, inne miały motyw rabunkowy, czy chociażby czysta zazdrość. Czytając te kilkanaście historii pod rząd na końcu wszystkie się mieszają ze sobą, ponieważ książkę czyta się na prawdę bardzo szybko.
Katarzyna Bonda nie broni tych kobiet , nie usprawiedliwia ich, nie głaszcze ich po głowie i nie mówi, że są biedne i słabe.Z drugiej strony też nie pokazuje nam ich jako osoby bezwzględnie złe. Nie wszystko jest czarno-białe,  autorka nam pokazuje różne odcienie szarości Często te kobiety nie przyznają się do popełnienia zbrodni. Niekiedy bardzo okrutnych i głośnych medialnie. Ukazuje ona nam również życie po zbrodni, codzienność ich w więzieniu, jak sobie radzą z aklimatyzacją, odwiedziny rodziny.

Kobieca zbrodnia tak bardzo fascynuje ludzi, ponieważ zaprzecza tak bardzo stereotypowi kobiety. 
Dlatego właśnie jest to tak nagłaśniane medialne, a morderczynie ukazane jako bestie.  Przecież kobieta nie może być zła i zabić.

[SPOJLER]

Z opisywanych zbrodni najbardziej utkwiła mi sprawa Tomka Jaworskiego, ponieważ była tak brutalna. Kobieta zostawiająca swoje dzieci, idąca na imprezę z trzema mężczyznami, kierująca nimi, by zabili przypadkowo napotkanego chłopaka, kiedy okazało się, że z okupu nic nic wyjdzie, sama biorąca w tym udział. A potem to opisuje, jak bardzo kocha dzieci.
Na szczęście na Nam to oceniać.
Nie nam oceniać te kobiety
Miejmy tylko nadzieję, że rozumieją swój błąd i jak wyjdą, tego nie powtórzą, nawet jeśli są płonne.


Książką oceniam na LC jako bardzo dobrą.

Na koniec panowie pamiętajcie:



Do przeczytania,

Panna Nikt

P.s. 
pamiętajcie, że możecie mnie odwiedzić również na fejsbuku, instagramie i lubimy czytać.


poniedziałek, 6 marca 2017

Miloš Urban "Lord Mord"

Dziś przychodzę do Was z książką, którą kupiłam na zeszłorocznym Łódzkim Salonie Czytelniczym, odkrywając przy tym nieznane mi wydawnictwo Książkowe Klimaty. Nie będę się tu o nim rozpisywać, zachęcam do odwiedzenia ich strony -> TU.
W trakcie rozmowy przedstawiciel doradził mi "Lorda Morda" Milosa Urbana oraz " Piątą Łódź" Moniki Kompanikovej

Milos Urban,ur. 1967r, jest czeskim prozaikiem, redaktorem oraz tłumaczem. Najbardziej znaną jego powieścią jest "Klątwa siedmiu kościołów"( "Sedmikosteli"). Urban jest także autorem sztuk teatralnym oraz licznych opowiadań. Jego utwory przekładane były m.in. na angielski, niemiecki, holenderski, rosyjski, hiszpański i bułgarski.

 "LORD MORD"


Akcja książki dzieje się u schyłku XIX wieku w czasie przemian gospodarczych, asenizacji Pragi, gł Żydowskiego Miasta.  W tle powieści mamy również nakreślony nasilający się konflikt  czesko-niemiecki. W owym czasie mityczny stwór- Kleinfleisch (Mięsko) nocami morduje prostytutki.
Bohaterem powieści jest około trzydziestoletni gruźlik Karl Adam. Hrabia. Poznajemy go w momencie, kiedy z dwoma prostytutkami udaje się on na pogrzeb trzeciej. Następnie dostaje list od swojego kuzyna Karla Emmanuela, który zapowiada swój przyjazd do Pragi. Po przyjeździe ofiarowuje Adamowi tajemnicze proszki pomagające na wszystko, m.in.na kaszel.  Trudno mi bardzo streścić, by nie zaspojlerować.  Trochę się dzieję : pośród asenizacji dzielnicy Josefova nasz bohater kupuje dom, który ma nim być objęty, pojawia się twórca cudownych proszków, dowiadujemy się czym są owe cudowne proszki. Zawiązuje się intryga polityczna.Nie zapomnijmy jeszcze o grasującym mordercy prostytutek - Mięsku.
Warto dodać, ze autor w swojej książce umieścił osoby żyjące naprawdę, asenizacja także miała miejsce, jak i inne wydarzenia.


Mnie książka się bardzo podobała. Choć na początku nie szło mi czytanie, ale po kilkunastu stronach się wciągnęłam i już nie mogłam przestać. Jedyne co mi tutaj przeszkadzało to niektóre odzywki bohaterów, typu "nie fair", autor starał się używać w miarę nowoczesny język, i o ile młodzieży pewnie by się spodobało, tak mnie ciężej było wczuć się w XIX wieczny klimat. Ale całość oprócz tego jak najbardziej na plus.
Podsumowując jeśli chcecie zawiłą intrygę, krwawe morderstwa, upiora, białe proszki, uzależnienia, seks, miłość, to warto przeczytać.

Dodam jeszcze, że książka jest ładnie wydana, bardzo podoba mi się okładka i wklejka.


Moja ocena na lubimy czytać 8/10

do przeczytania, 

Panna Nikt

środa, 15 lutego 2017

"Kocham pana, panie Sułku..." Jacek Janczarski

 Wczoraj były Walentynki, więc dziś przychodzę do Was z książką o miłości.  Zaznaczam przy tym, że sama ich nie obchodzę, dlatego post jest dzisiaj.

O autorze Jacku Janczarskim możecie poczytać TU.

"Kocham pana, panie Sułku..." to literacka wersja mini słuchowisk emitowanych w Ilustrowanym Magazynie Autorów programie III Polskiego Radia. Pana Sułka odgrywał Krzysztof Kowalewski, a panią Elizę - Marta Lipińska.

Trochę można posłuchać na jutubach--> TU

Eliza Wymięga -Zarawiejska jest już niemłoda kobietą zakochana pierwszą niewinną miłością w młodym człowieku nazwiskiem Sułek.  Rodzina Wymięgów nie ukrywała niechęci z powodu niefortunnego wyboru przedstawicielki swojego rodu, przez co pani Elizie robiono wiele nieprzyjemności. Dodać trzeba, że stałe i niezmienne jest to, że pan Sułek jest uczniem szkoły podstawowej. W tym wypadku miłości nieznającej granic, pani Eliza postanowiła opuścić swój dom rodzinny i urządzić się z panem Sułkiem w chlewie gajowego Maruchy.

Pan Sułek,egoista w najczystszej postaci i zakochana w nim po uszy pani Eliza, która stara się go zadowalać  na wszelkie różne sposoby.
Oczywiście nie wszystkie historie słuchowisk są spisane w książce, ale z drugiej strony książka jest uzupełnieniem słuchowisk, zawiera pamiętnik Elizy oraz wyjątki z zeszytu pana Sułka.

Jak już wspomniałam książka jest wersją literacką mini słuchowisk, więc mamy ja podzielona na miniopowiadania, zalecam czytanie 2-3, żeby nie przedawkować z humorem, no i oczywiście miłością. Miłością pani Elizy do pana Sułka. Na początku jednak radzę tego posłuchać.  Wtedy w głowie , przynajmniej mojej, jak czytałam, słyszałam głosy Marty Lipińskiej i Krzysztofa Kowalewskiego.

Zdecydowanie polecam.

A Ty z jaką książką spędziłaś/eś Walentynki?


Panna Nikt

czwartek, 9 lutego 2017

"Szpieg" Paulo Coelho

Dawno mnie tu nie było, troszkę się nakurzyło. Nie ma co narzekać i czas wrócić do przedstawiania Wam ciekawych książek. Mam nadzieję, że mimo to czasem tu będziecie zaglądać.

_______________________________________________________________________
Urodziłam się w nieodpowiedniej epoce. Nie wiem,czy w przyszłości ktoś o mnie wspomni. Gdyby tak się stało nie chce, żeby widziano we mnie ofiarę, lecz kobietę odważnie idącą przez życie, która za niezależność bez wahania zapłaciła najwyższą cenę.


Margaretha Geertruida MacLeod, z domu Zelle,  nam znana jako Mata Hari, Niemcom jako H21.
Kim była Mata Hari? Szpiegiem. Ofiarą.  Nieszczęśliwą kobietą. Kurtyzaną. Tancerką egzotyczną. Kochanką wpływowych mężczyzn. Kobietą urodzoną w nieodpowiednich czasach, która chciała być wolna.
Kim jest teraz? Symbolem odwagi oraz kobiecej siły? Kobieta zagadką?
Jedno wiemy na pewno, po dziś dzień wzbudza kontrowersje i zdania są podzielone.
Cofnijmy się sto lat wstecz do dnia 15 października 1917 roku. Mata Hari dumnie stojąc z nieprzewiązanymi opaską oczyma, ani nie ze związanymi rękami przyjmuje śmierć poprzez rozstrzelanie przez pluton egzekucyjny.
Historię jej można przeczytać chociażby na Wikipedii, więc nie będę się rozpisywać na ten temat.
Książka jest pisana w formie korespondencji między Matą Hari, a jej obrońcą, doktorem Clunetem. Tyle, co by nie spojlerować. Nie będę pisać, którą stronę obiera pisarz.  Oczywiście pewnie historycy by mieli coś do powiedzenie o faktach lub szczegółach życia Maty Hari lub o tle historycznym. Autor jednak sam pisze, że jest to tylko opowieść oparta na faktach i nie należy jej traktować jako historii życia naszej bohaterki. Sam odsyła do biografii "Femme fatale: Love, Lies, and the Unknown Life of Mata Hari" Pata Shipmana oraz "Mata Hari. Jej prawdziwa historia" Phillipa Collinsa.

 Płynie się przez nią w dwie, trzy godzinki.
Ciekawie napisana, nie będziecie się nudzić.
Polecam każdemu, moja ocena na LC 8/10.


Zaglądajcie na fejsbunia, instagrama i dodawajcie mnie na lubimy czytać.

Panna Nikt.

wtorek, 3 stycznia 2017

Book haul #2

grudzień 2016 


Z kilku powodów przez ostatni miesiąc mnie tu nie było, ale wracam :)
Póki co z book haul'em grudniowym, a na dniach z nowymi książkami.

W grudniu przybyło do mnie całe 9 książek.


1. Elizabeth Gilbert Botanika duszy.
2.Alex Zinner Dotyk.


Książki te są wygraną w konkursie u Olgi z Wielkiego Buka, przyszły w Mikołajki.

3.Henryk Sienkiewicz W pustyni i w puszczy, zdobyta w ramach akcji Randka z książką w ciemno.

Książki z antykwariatu:
4.George Wells Historia świata.
5. George Wells Wehikuł czasu.
6.Stephen King Sklepik z marzeniami.
7. William Horwood Nad rzeką i tam dalej.




8.Ismet Prcić Odłamki, z wyprzedaży w biedrze

9. Świąteczny prezent: Paulo Coelho Szpieg.

Stosik prezentuje się następująco:




Co czytaliście? Co polecacie?
Co Wy kupiliście ciekawego w tym miesiącu?
Koniecznie dajcie znać koniecznie w komentarzu poniżej :D
Do przeczytania,
Panna Nikt

sobota, 10 grudnia 2016

Jesienny book tag

Nie wiem jak u Was, ale u mnie pogoda iście jesienna. W związku z czym postanowiłam poczynić JESIENNY BOOK TAG.

Zapraszam!


1. Kocyk, herbata i książka, czyli powieść idealna na jesienne wieczory.

Kocyk, herbatka, książka i "Morfina" . Powieść, nad którą trzeba usiąść i poczytać na spokojnie. Zdecydowanie nie do autobusu, ani tramwaju.
 
2. Kalosze i kałuże, czyli książka, która zapewniła Ci wiele frajdy.
Każda, którą czytałam. Konkretnego tomu Wam nie polecę, uważam całą serią za świetną.

3. Hulający wiatr, czyli powieść, która targała Twoimi emocjami.


 4. Deszczowa pogoda, czyli ogromny wyciskacz łez.

To chyba jedyna książka, podczas której lektury płakałam.

5. Złota polska jesień, czyli królowa trzeciej pory roku.

Łódź :D


Co prawda jeszcze nie czytałam, ale mam wrażenie, że w Łodzi prawie wszyscy. Wyjątki stanowią ludzie w  tramwajach i autobusach,których spotykam czytających właśnie tę powieść.



Jak Wy byście odpowiedzieli na powyższe pytania?

piszcie w komentarzu lub dawajcie link do bloga z tym tagiem :D   
wbijajcie na fejbuki i instagramy, bo tam też się dzieje.

Do przeczytania, 

Panna Nikt.  

wtorek, 6 grudnia 2016

10 powodów, dla których KSIĄŻKA jest lepsza od FACETA/MĘŻA ;)

Odpowiadając na post, który ukazał się na blogu mojego znajomego ( do przeczytania-->>TU ), postanowiłam przedstawić Wam powody, dla których książka jest lepsza od faceta/męża.

Lecimy, kolejność jak najbardziej przypadkowa:

1. Możesz mieć więcej niż jedną książkę, a nikt nie nazwie Cię dziwką.
2. Książka zawsze ma dla Ciebie czas.
3. Książka Cię nie zdradzi i nie zostawi dla młodszej/młodszego.
4. Książka nie idzie z kolegami na piwo/mecze/inne dziewczyny/wstaw co chcesz.
5. Książka nie zrobi Ci dziecioka, którego potem będziesz musiała wychowywać, bo ona się ulotni.
6. Po książce nie musisz sprzątać np, skarpetek z podłogi, włosów z umywalki, myć mokrych plam, prać, gotować i robić jeszcze wielu innych rzeczy wokół niej.
7. Książka nigdy nie mówi o kobietach, które miała przed Tobą.
8. Książka nie mówi, że tamta wygląda lepiej.
9. Książka nie ma matki.
10. Książka nie chrapie.


Piszcie mi koniecznie w komentarzach, co Wy byście dodały :)

Jeśli chcecie wiedzieć, czemu książka jest lepsza od dziewczyny zaglądajcie TU :D


Do przeczytania,

Panna Nikt.


P.s.
w temacie. Zostawiam klimatyczną piosnkę -->> TU 
;)

poniedziałek, 5 grudnia 2016

"Metro 2034" Dmitry Glukhovsky

Zwycięstwo! Wreszcie skończyłam, dobrnęłam do końca! Cieszy mnie to bardzo, gdyż z czystym sumieniem mogę ja oddać mojemu koledze.

"Metro 2034"

Zacznę od tego, że wg mnie nie trzeba jej czytać znając poprzedni tom. Poprzednią część czytałam w poprzednie wakacje i już nie wszystko dokładnie pamiętam.

Mija dokładnie rok od zgładzenia czarnych przez Artema, powierzchnia jest napromieniowana, więc ludzie dalej są zmuszeni do życia w metrze. Na Sewastopolskiej tworzą się nowe formy życia. Los stacji jest niepewny, karawany giną, brak łączności. Z zadaniem wyjaśnienia tego zjawiska wyruszają: starszy Homer, młody Ahmed, Hunter znany z pierwszej części. 
Na początku wyprawy ginie Ahmed, który prócz tego nam nic do książki nie wnosi. W połowie wyprawy dołącza Sasza, która jak dla mnie jest irytująca. 
Spodziewałam się dalszych losów Atrema, ale on występuje w książce może ze trzy razy.

Jak dla mnie książka była za długa i w sumie doczytałam ją dlatego, żeby mieć czyste sumienie, że pożyczam książki i nawet ich nie czytam. Dobra, kilka razy się tak zdarzyło, ale to zawsze były złe książki. Nie mogę powiedzieć, że "Metro 2034" to książka zła. Raczej po prostu w pewnym momencie zaczęła nużyć. 
Oczywiście autor nam ukazuje świat ludzi mieszkających w metrze, którzy skupiają się w sumie tylko na tym, aby przeżyć. W którym zwycięża instynkt. I tam pewnie w rzeczywistości by to wyglądało Wszystko pięknie, ale to już wiemy z części pierwszej. 
Pierwszą część,  jak pamiętam, czytało się lepiej i szybciej. Może mnie nie zachwyciała,ale była bardzo dobra. ta niestety według mnie jest książką tylko okej.
Może dodam jeszcze, że bardzo fajnie, że w książce jest mapa :)


Moja ocena na lubimy czytać to 5/10.

Pamiętajcie, że każdy odczuwa książki po swojemu i to tylko moje zdanie :)

Napiszcie mi koniecznie, co Wy o niej sądzicie.

Do przeczytania,

Panna Nikt.
 

środa, 30 listopada 2016

Książki, ktore chcę dostać od Mikołaja ;)

"Metro 2034" idzie mi baaardzo po mału, miał być za to jesienny book tag, ale spadł śnieg :D

Jako, że (cytując słowa pewnej piosenki ) " w tym roku byłam tylko raz na haju" tzn. byłam bardzo grzeczna , postanowiłam przedstawić Mikołajowi 5  książek, które chciałabym  w tym roku znaleźć pod choinką :D

No to lecimy,  kolejność przypadkowa :


"Piotruś Pan" J.M. Barrie

Tak, dorosła baba życzy sobie właśnie "Piotrusia Pana" w jakimś ładniusim wydaniu. Pamiętam ,że jako dziecko uwielbiałam bajkę i chciałam przeczytać książkę, ale obrazki mnie odpychały, odbierałam je jako przerażające.  a teraz rodzice gdzieś podziali ją  i w sumie nawet dobrze z tym wyszło.


"Opowiadania Muminków" Tove Jansson

Mam tylko jedną część, chciałabym mieć wszystkie najlepiej zwarte w jednym lub dwóch tomach.


"Stalowe szczury. Konisberg" Michał Gołkowski



 Trzecia część bardzo dobrej serii.

"Dziewczyna z sąsiedztwa" Jack Ketchum


Oglądałam oba filmy i w związku w tym chciałabym obejrzeć, poza tym książka jest oparta na faktach, a takie lubię. No i zbiera dobre recenzje.

"Dziewczyny" Emma Cline

Również oparta na faktach. ;)


O jakie książki Wy prosicie Mikołaja w tym roku ??

Jeśli ktoś z Was czytał którąkolwiek z powyższych książek,koniecznie  dajcie mi znać jak wrażenia.


Do przeczytania,

Panna Nikt.


P.s. wszystkie obrazki z internetów.

wtorek, 15 listopada 2016

Nocna zmiana

Stephen King - sprzedawca śmierci

Autora nie trzeba przedstawiać. Nie znam chyba nikogo, kto nie słyszał tego nazwiska.

"Nocne zmiana" jest zbiorem dwudziestu opowiadań wydanych w 1978 roku. Nie będę wymieniać i opisywać o czym jest każde opowiadanie. Może wymienię, te które zapadły mi w pamięć: 
Dola Jeruzalem, Cmentarna szychta, Magiel, Czarny Lud, Pole walki, Ciężarówki, Gzyms, Kosiarz trawy, Quitters,inc, Wiem,czego Ci potrzeba, Dzieci kukurydzy.

Z opowiadaniami, wiadomo, jest różnie, jedne bardziej się podobają, inne mniej, dlatego ciężko o nich pisać. Nie mniej jednak jest to bardzo dobry zbiór opowiadań. Czyta się dobrze i szybko. Niektóre bardzo działają na psychikę i przerażają. Z czystym sumieniem polecam.
Dla fanów Kinga kolejna pozycja obowiązkowa.

Moja ocena na lubimyczytać.pl to 7/10 (bardzo dobra).

Dlaczego w ogóle przedstawiam ten zbiór opowiadań??

Robert Ziębiński w swej książce"Stephen King. Sprzedawca strachu"  pisze, że uwielbia Kinga, ponieważ on "uosabia sobą cały rynek wydawniczy", że King to "historia wydawniczego rynku w pigułce". Dokładnie tak jest. Jeśli weźmiemy chociażby ten zbiór opowiadań i uświadomimy sobie, ile filmów powstało na jego podstawie.

Ile filmów można wycisnąć z jednego zbioru opowiadań? 

Więc tak :

1. Cmentarna szychta-  film pod tym samym tytułem, rok 1990.
2. Magiel - Maglownica, rok 1995. Maglownica 2 nie ma  z tym nic wspólnego.
3.Czarny Lud - Boogeyman, rok 1982,  Boogeyman krótkometrażowy irlandzki -rok 2010. I  Boogeyman  także krótkometrażowy, tym razem amerykański z roku 2013. Inne Boogeymany nie mają z opowiadaniem nic wspólnego.
4. Szara materiaGrey matter, film krótkometrażowy- 2012 rok, 
5.Ciężarówki - Najpierw było Maksymalne przyspieszenie w roku 1986, a potem Trucks w 1997,
6. Czasem wracająOni czasem wracają,rok 1991
7.Quitters Inc. oraz 8.Gzyms składają się na Oko kota, rok 1985
9. Kosiarz trawy - inspiracja Kosiarza umysłów, który nie ma z opowiadaniem nic wspólnego, rok 1992.
10. Dzieci kukurydzy -pierwsza ekranizacja- nowelka Disciples of the Crow 1983, potem: Dzieci kukurydzy 1984 , Dzieci kukurydzy 2005 , cała seria sequeli nie ma nic wspólnego z opowiadaniem,
11. Nocny przypływ- Night Surf, rok 2014
12.Kobieta na sali - Woman in the room - krótkometrażówka 1983, 
13. Wiem czego Ci potrzeba - nowelka I know what You need 2005.

Nie wiem czy to wszystkie, być może o jakimś zapomniałam. Jeśli tak, to piszcie w komentarzach :)

 Z jednego tomu opowiadań mamy:
 z 20 opowiadań -  16 filmów. Pewnie to jeszcze nie koniec i za kilka/kilkanaście lat jeszcze dopiszemy tytuły do tej listy. 
Tak,  King to historia rynku filmowego w pigułce.

I pamiętajcie, szafę na noc zamykamy.
Co oglądaliście?
Co chcielibyście zobaczyć?
Co polecacie? 


 źródło:
 Filmweb,
Stephen King, sprzedawca śmierci. Robert Ziębiński, Replika 2014.

Do przeczytania,
Panna Nikt.

p.s. 
 

wtorek, 25 października 2016

"Ptaszydło" Max Bentow

Wyobraź sobie siebie wchodzącą do domu i widzącą ptaszka, ładnego czerwonego ptaszka latającego w sypialni.
Wyobraź sobie siebie następnego dnia, leżącą martwą z wypatroszonym brzuchem, mającą tam oskubanego ptaszka.
Zostajesz pozbawiona swoich pięknych długich blond włosów oraz oczu.
Zapowiada się ciekawie, prawda?



W Berlinie grasuje seryjny morderca. W miejscu brzucha zostawia martwe ptaki, ale najpierw wpuszcza żywe do mieszkania ofiar. Sprawa zostaje przydzielona komisarzowi Nilsowi Trojanowi.
Słowo o bohaterze: Trojan przechodzi okres załamania nerwowego. Ma niezobowiązujący romans z sąsiadką oraz córkę z nieudanego małżeństwa. Zaczyna terapię u psycholog Jany, na której of korz się zaczyna mu zależeć.
W międzyczasie dzieją się jeszcze inne rzeczy, no ale wiecie zero spojlerów.

Mam problem z tą książką. Z jednej strony mamy interesującego mordercą i bardzo ciekawy pomysł na zbrodnie, a z drugiej irytującego bohatera, który przez 4/5 książki nic nie robi. Dopiero na ostatnich kartach w półtora - dwa dni rozwiązuje zagadkę, to nie można by tak od razu? Końcówki Wam nie mogę zdradzić, ale powiem tylko, że mnie nie zadowoliła. Narracja jest za to dobrze poprowadzona. 
Postać samego bohaterami nie pasuje. Jeśli ktoś ma załamanie nerwowe, może lepiej w ogóle nie powinien prowadzić spraw morderstw. Po prostu Trojan irytował mnie, tak, że chyba bardziej już nie mógł.

Dla kogo pozycja? Dla wielbicieli kryminału. Dla samych zbrodni warto przeczytać, jeśli kiedyś wpadnie Wam w ręce, ale nie spodziewajcie się arcydzieła, czy drugiego Hole'go.

W tej książce najlepsze jest jednak to, że kupiłam ją za 1 zł (wydanie kieszonkowe) idąc do żabki po piwo. Przynajmniej nie przepłaciłam.

Czytaliście, co sądzicie? 

do poczytania!

Panna Nikt

niedziela, 23 października 2016

"Carrie" Stephen King

Autora nie trzeba przestawiać.

Wyobraź sobie typową amerykańska nastolatkę, Tak. To zawsze musi być typowa, przeciętna, niczym nie wyróżniająca się nastolatka.
Czy Carrie Wright wpisuje się w ten typ? Oceńcie sami.
Najpierw trzeba wspomnieć o jej ultrakatolickiej wierzącej matce, dla której prawie wszystko jest grzechem. Matce, która tak naprawdę nie kocha Carrie, uważa, że jest ona karą za grzechy i paradoksalnie próbuje ją za wszelką cenę chronić przed grzechami.  Wychowując się w takim domu, sami zauważyliście, ze Carrie nie mogła wyrosnąć na normalną przeciętną nastolatkę. Nie chodzi na imprezy, nie ma przyjaciół, znajomych i w szkole jest wyśmiewana.
Gdy nadchodzi chwila "dorosłości" po lekcji w-fu,  mając świadomość jaką ma matkę, nie dziwi już to, że dziewczyna nawet nie ma pojęcia co to jest okres. 
Szkolny bal jest bardzo ważny w życiu amerykańskich nastolatków, więc Carrie na niego zaproszona także idzie buntując się przeciw matce. Nie okazuje się jednak on spełnieniem marzeń dziewczyny i pada ona ofiarą makabrycznego żartu ze strony "koleżanek" szkolnych.

Co będzie potem? 
Czy Carrie otrząśnie się po takim żarcie?
Czy Carrie przebaczy "koleżankom"? A może się zemści, robiąc kilka innych jeszcze bardziej niewinnych żarcików?
Tego już musicie się sami dowiedzieć. :)



"Carrie" to pierwsza wydana  książka Kinga (opowiadanie się przecież nie liczą), ale podobno szósta którą napisał. Nie wnikam, nie interesuje mnie to. Styl jest typowy dla Kinga, jeśli bym czytała nie wiedząc, kto jest autorem, tak, poznałabym niewątpliwie. Tak, 3/4 książki streściłam w kilku linijkach i jak zwykle najwięcej się dzieje w ostatniej ćwiartce książki.Czy wciąga? Mnie wciągnęła. Zapadła w pamięć, czytałam rok temu, ale do tej pory pamiętam, więc o czymś to świadczy. Postacie bardzo dobrze nakreślone, z matką fanatyczką na czele.
Na lubimy czytać oceniłam ją 7/10 ( bardzo dobra), jednak nie zagości w moich kilku najulubieńszych książek mistrza. Uwielbiam Kinga, z małymi wyjątkami jednak;)


Co do filmów, powstało ich kilka, ja oglądałam pierwszy z roku 1976. Wycięto z niego kilka książkowych scen i zmieniono zakończenie, ale i tak uważam, że to co trzeba, było bardzo dobrze ukazane. 8/10. Czy lepszy od książki? Oczywiście, ze nie :)

Dla kogo książka?  Wg mnie dla wszystkich, a zwłaszcza dla miłośników młodzieżówek, horrorów. Według mnie można ją zaliczyć do klasyki gatunku. Obowiązkowa dla fanów Kinga. Jeśli jakimś cudem ktoś z Was jeszcze nie czytał, to jest bardzo dobrą propozycją na Halloween. Jeśli czytaliście, piszcie jak wrażenia.


Dziękuję i do poczytania.

Panna Nikt. 

P.s.
"Chciałabym zwykła piosenką ukoić twój ból
Zesłać ci zapomnienie, ukołysać do snu
Od szaleństwa ocalić, lecz nie zda się na nic
Twoja wiedza i za późno już."

niedziela, 9 października 2016

"Felix, Net i Nika oraz Orbitalny Spisek"

I "Felix, Net i Nika oraz Orbitalny Spisek 2. Mała Armia"

Rafał Kosik

Dziś przychodzę do Was z serią Felix, Net i Nika,a konkretniej z dwoma jej tomami.
"FNiN oraz Orbitalnym Spiskiem",który zdobył najwięcej głosów w kategorii Najlepsza fantastyczna książka młodzieżowa w plebiscycie "Fantastyka 2008" portalu Katedra. Oraz drugą jego częścią, która była nominowana do tytułu Najlepszej książki młodzieżowej w plebiscycie "Fantastyka 2009" w tym samym portalu. 

Seria opowiada o trzech gimnazjalistach o wiadomych imionach. 
W wielkim skrócie Net: informatyk, programista. Nika: zdolności paranormalne, Felix: robotyka, multitoole i inne narzędzia na każdą okazję. Jak ktoś chce więcej niech przeczyta książki albo opis postaci na wikipedii ;)


Nasi bohaterowie razem z całą klasą spędzają Sylwestra w domu Gilberta. W trakcie imprezy postanawiają podkręcić ogrzewanie,jest masakrycznie zimno, przypadkiem odpalając rakietę. Tak,rodzice Gilberta nie byli normalni, trzymali gotową do odpalenia rakietę w piwnicy. Niestety nasza rakieta ogólnie rzecz biorąc leci dużo za dużo za nisko i pewne jest tylko to, że spadnie. Gdzieś w Warszawie. Kiedy? Dlaczego? Czy naszym bohaterom uda się ocalić stolycę? 
Do tego trzeba dołożyć sytuację w szkole. Dyrektor Stokrotka stara się o Certyfikat Jakości Szkoły( coś takiego). Jakby tego było mało, ktoś zostawia puste butelki po winie w damskiej toalecie. Nika? Czemu? Na te pytania znajdziecie odpowiedź wiecie gdzie.

Kosik jak zwykle nie zawodzi, książki trzymają poziom.

Jeśli już mamy serię, to powinno się ją czytać po kolei. W tej serii uwielbiam to, że nie trzeba jej czytać po kolei. Jeśli występuje coś z poprzednich tomów, to autor informuje nas i odsyła do nich w przypisie. Sama także nie zaczynałam od pierwszego tylko od Buntu Maszyn, totalnie od środka. Jak już przeczytam wszystkie tomy, to wyskrobę post o całej serii. Wypadałoby, serię uwielbiam. Mam wrażenie, że jest za mało doceniania na booktubie i wgl.

Felixy uwielbiam także za humor oraz złote myśli Neta. Są  niezawodnymi poprawiaczami złego nastroju.
 Za co lubię te tomy? 

 Za Lao Che, Tatę Kazika i Rammsteina także. 

 Polecam. Moja ocena na Lubimy czytać.pl to 8/10.
  
Panna Nikt.

piątek, 30 września 2016

Miłość bez końca.

Scott Spencer.  


Scott Spencer urodzony w 1945 roku w Waszyngtonie, wychowany w Chicago. Ukończył uniwersytet w Winconsin. Autor m.in.: "Statek z papieru", "Szczęśliwi frajerzy", "Mężczyzna z lasu".

"Miłość bez końca"

Jade i Dawid. Typowa amerykańska para w szkole średniej. Wszystko wydawałoby się idealnie, rodzice Jade akceptujący nawet to, że Dawid nocował u nich w domu razem z Jade, kupujący im nawet większe łóżko. Tak, byli wyluzowani, jak dla mnie to i za bardzo. Pewnego pięknego dnia jednak Jade chciała odpocząć od swojego ukochanego i poprosiła ojca o to,by zakazał mu wstępu do ich domu. Nie przyniosło to jednak nic dobrego. Jak to bywa w tym wieku, wymyśla się różne rzeczy, więc i nasz bohater wymyślił. Ale co? No przecież nic innego niż tylko podpalenie domu ukochanej i ich uratowanie. Plan doskonały. Nie przemyślał tylko jednego. Rodzinna była na haju. Miała spowolnione reakcje, więc gdy tylko dom zaczął się jarać, naprawdę musiał ich ratować. Spokojnie, nikt nie zginął. Dawida ruszyło sumienie i się przyznał. Zamiast kary więzienia trafia do szpitala psychiatrycznego. Cały czas myśli o Jade i o jej rodzinie, która po pożarze się rozpadła. Rodzice rozwiedli, każdy członek w inną stronę kraju się porozjeżdzał. Co wyniknie, kiedy wyjdzie z psychiatryka? Czy odnajdzie Jade? Czy jeszcze kiedyś będą razem? 


Mnie się książka podobała, choć mało czytam książek dla młodzieży i o miłości w dodatku, dlatego pewnie nie mam porównania. Książkę się czytało bardzo dobrze, szybko, przeważała chęć dowiedzenia się co dalej będzie. Jeśli chodzi o bohaterów, to oboje byli bardzo niedojrzali, ale nie oczekujmy dojrzałości od pary nastolatków. Zwłaszcza chłopaka, któremu wydaje się, że jak nie ta, to koniec świata i już nic więcej się nie zdarzy. Momentami naprawdę miałam ochotę nimi mocno potrząsnąć i to nie tylko Dawidem i Jade, ale i kilkoma innymi. Tyle napisze,co by spojlerów nie było.
Ogólnie książkę polecam każdemu, zwłaszcza nastolatkom i im rodzicom. Za dużo luzu i bycie wyluzowanym rodzicem bywa niekiedy bardzo zgubne. I choć Spencer pisał ją w latach 70tych, to jest nadal aktualna.

Moja ocena na lubimy czytać to 7/10. 

Jest jeszcze film "Miłość bez końca" na podstawie książki.
Oglądałam go kilka minut tylko i podczas tych kilku minut było tyle niezgodności z książką, żem się poddała. Wiecie, chciałam najpierw książkę przeczytać, potem obejrzeć film tak na gorąco, zaraz po przeczytaniu. I to właśnie w tym przypadku nie był dobry pomysł. Pewnie jeszcze kiedyś do niego wrócę, jak zapomnę o czym była książka. 



Panna Nikt

niedziela, 18 września 2016

Małe życie. Hanya Yanagihara.

czyli z motyką na słońce ;)


Marketing i namowy fejsbukowiczów w różnych grupach sprawiły, że postanowiłam sięgnąć po książkę. Książkę przez duże "K", która miała mnie wyprać i zmiażdżyć emocjonalnie.
Opis na okładce mówi nam czego mamy się spodziewać. Poruszająca opowieść o dorastaniu i życiu czwórki przyjaciół w wielkim mieście. O przeszłośći,która nigdy nie pozwala o sobie zapomnieć.
 Na początku książki poznajemy czwórkę bohaterów, autorka wprowadza nas w ich świat, pozwalając nam lepiej to wszystko ogarnąć. Potem jednak opowiada o Judzie, który ma ze sobą pewne problemy. Jude jest skryty, nie opowiada o swoim dzieciństwie, ma zachowania,które niekiedy dziwią jego przyjaciół. Generalnie jak ktoś by  kiedyś potrzebował, np na pracę maturalną portret psychologiczny,to Jude świetnie się do tego nadaje. 
"Małe życie" to opowieść o przyjaźni, miłości, dojrzewaniu, o tym jak dzieciństwo wpływa na życie człowieka, o tym, że tak naprawdę czas nie leczy ran, może je zaleczyć,ale one i tak po pewnym czasie się otworzą. Od demonów przeszłości nie ma ucieczek.
Powieść na początku sprawia wrażenie średniej, ale nie dajcie się temu zwieść, tylko czytajcie dalej, bo potem jest już tylko lepiej. Momentami czyta się ciężko, osobom o słabych nerwach może niekiedy zrobić się słabo. Po przeczytaniu całości uważam książkę za bardzo dobrą, jednak nie zachwyciła,nie zmiażdżyła emocjonalnie, co nie sprawia, że Was nie zmiażdży i nie zachwyci.Oraz co nie zmienia faktu, że jest książką wartą przeczytania i polecenia. Idealnie sprawdzi się na długie jesienne wieczory.
Moja ocena na lubimy czytać to 8/10.

Dzięki i do przeczytania!

p.s.
 Pamiętajcie, że początki są najgorsze ;)